Robotnicy, chłopi i rewolucja - Biblioteka Narodowa

Obchody niepodległości - przejdź do stronyTeraz: otwarte  |  pon.–sob. 8.30–20.30 

Aleje Niepodległości

Aleje Niepodległości Obchody niepodległości - przejdź do strony

Robotnicy, chłopi i rewolucja

Autor: Maciej Duklewski

Począwszy od wieku XX jasne okazało się, że pytanie o społeczno-polityczną rewolucję już zawsze będzie pytaniem o „doświadczenie plebejskie”. Wielka Rewolucja Francuska z roku 1789 – ten swoisty skok do europejskiej nowoczesności – ustanowiła konstytucję polityczną dla całego Starego Kontynentu umocowaną na postępowych, republikańskich zasadach. Mimo iż sama była zjawiskiem obejmującym głównie ówczesną burżuazję oraz część paryskiego mieszczaństwa, jej wielka ideowa spuścizna polega na tym, iż w sposób bezprecedensowy rozszerzyła kategorię obywatelstwa oraz wprowadziła do społecznego słownika ideę wolności rozumianej jako niezbywalne prawo każdej jednostki. Słowem: złożyła przełomową obietnicę upodmiotowienia mas, które od tej pory nie tylko mogły wziąć czynny udział w kształtowaniu imperialnej polityki, ale również – przy odpowiednich wiatrach – mogły nawet zmienić bieg historii.

Pierwszą ideologią, która w sto lat po zburzeniu Bastylii zmieniła nurt dziejów w ich globalnym wymiarze był marksizm. Bez względu na problematyczność tego pojęcia – nawet w interesującym nas okresie obejmującym lata 1914-1918 – marksizm stanowił „naturalny” produkt swojej epoki. Jej macierzystym kontekstem była bowiem druga z wielkich rewolucji XIX wieku, a mianowicie długofalowa rewolucja przemysłowa. Zapoczątkowana w Wielkiej Brytanii, wkrótce rozlała się na terytorium Stanów Zjednoczonych oraz kontynentalnej Europy, radykalnie przekształcając dynamikę życia społecznego, a więc również politycznego.

Jako ruch światopoglądowy, marksizm – zrodzony właśnie z tradycji francuskiego socjalizmu utopijnego i z krytyki klasycznej ekonomii brytyjskiej – stanowił właściwą ideową odpowiedź na tę nową dynamikę życia społecznego. „Bogactwo społeczeństw – pisał w 1867 roku Karol Marks w epokowym „Kapitale”– w których panuje kapitalistyczny sposób produkcji, występuje jako olbrzymie zbiorowisko towarów, poszczególny zaś towar jako jego forma elementarna”.

Zastane w latach 1914-1918 tradycje rewolucyjne w Polsce miały jednak inny wektor. Dotkliwe doświadczenie okupacyjne sprawiło, że romantyczno-tyrtejska z ducha tradycja polskiej myśli rewolucyjnej przybrała charakter przede wszystkim narodowo-wyzwoleńczy: idea niepodległości jako ogólnego postulatu politycznego była na ustach każdego światopoglądowego stronnictwa. Jak zatem kształtowały się idee tych rewolucji, które nie tylko miały przywrócić polityczną autonomię Państwu Polskiemu, ale w pierwszej kolejności – ustanowić otwarte „społeczeństwo równych” bez względu na przynależność etniczną, religijną czy klasową? Kolekcja Dokumentów Życia Społecznego podsuwa w tym kontekście kilka ciekawych tropów.

Wydana najpewniej w ostatnim roku Wielkiej Wojny przez Związek Przyjaciół Ludu Polskiego broszura zatytułowana Do Ludu Polskiego podejmuje temat ambiwalentnej relacji tych dwóch rewolucji – z jednej strony narodowowyzwoleńczej, a z drugiej marksistowskiej bądź socjalistycznej – w sposób niezwykle obrazowy. Czytamy w niej, iż wobec „Ziszczającej się nadziei ojców i dziadów naszych: wolnej, niepodległej Polski”, należy w pierwszej kolejności zacząć kolektywną pracę na rzecz obudowy kraju. Dlatego też „zbrodnią byłoby w chwili obecnej słuchać podszeptów złych i nikczemnych ludzi nawołujących do walki klasowej”. To znamienne przeciwstawienie koncepcji postępowej rewolucji emancypacyjnej i nowoczesnej rewolucji narodowowyzwoleńczej zostaje umocowane w egalitarnej spuściźnie, którą zapoczątkowała Rewolucja Francuska: „Wojna wysunęła na plan pierwszy prawa człowieka, wysunęła ideę równości i braterstwa wszystkich ludzi”.

 

Ziszczają się nakoniec marzenia ojców i dziadów naszych: wolna, niepodległa Polska!

 

Wygaszanie antagonizmów klasowych stanowiło główną oś argumentacyjną „organiczników” i jako takie było wyrazem umiarkowanego stanowiska politycznego części centrum oraz konserwatywnej i nacjonalistycznej prawicy. Ze zgoła odmiennej pozycji wypowiadała się jednak socjalistycznie zorientowana klasa robotnicza. W odezwie Komitetu Strajkowego Robotników Miejskich, opublikowanej po pięciodniowym strajku w jednej z warszawskich fabryk w 1916 roku na pierwszy plan wysuwa się przekonanie o klasowej solidarności pracowników: „Strejk był ogniową próbą solidarności i jedności ożywiającej szeregi robotników miejskich” oraz dalej: „Solidarność i ufność we własne siły przetrwała wszystko. Do ostatniej chwili wytrwaliśmy na posterunku”. Przynależność klasowa staje się tutaj internacjonalistyczna, czyli z ontologicznego punktu widzenia istotniejsza od przynależności narodowej, o której w dokumencie nie ma ani słowa. Co więcej, kierownictwo fabryki – na podstawie treści dokumentu można przypuszczać, że Magistrat był zdominowany przez Polaków – „Dopuścił[o] do obsadzenia zakładów przez żołnierzy niemieckich, do użycia przemocy ze strony władz okupacyjnych”. To zatem pozycja w kapitalistycznych stosunkach produkcji wyznacza poznawczą dyspozycję jednostki: w takiej perspektywie dążenie niepodległościowe może mieć najwyżej epifenomenalny charakter. Zderzenie broszury „Do Ludu Polskiego” z odezwą Komitetu Strajkowego „Robotnicy” daje wgląd w odmienne modele interpretacyjne, których wspólnym punktem odniesienia pozostaje dziedzictwo Rewolucji Francuskiej.

 

Strajk był ogniową próbą solidarności i jedności ożywiającej szeregi robotników miejskich

 

W obrębie politycznych aspiracji stronnictw rewolucyjnych – tych zorientowanych marksistowsko bądź socjalistycznie – dążenie niepodległościowe nie było jednak strukturalnie egzorcyzmowane. Świadczy o tym ciekawy z historycznego punktu widzenia manifest Narodowego Związku Robotniczego, wydany w 1918 roku, w sprawie żądań dotyczących utworzenia Rządu Narodowego. W pierwszym punkcie czytamy w nim o zdecydowanej deklaracji: „Żądamy utworzenia Rządu Narodowego, złożonego z przedstawicieli stronnictw politycznych z Polski z bezwzględną przewagą zastępców ludu pracującego i tylko taki rząd poprzemy”. Zasada reprezentacji – konstytutywna dla ustroju demokratycznego – zostaje tutaj ustanowiona mocą prostego rachunku ilościowego: skoro społeczeństwo składa się w przygniatającej większości z „ludu pracującego”, przyszła republika musi mieć charakter dobra wspólnego. Innymi słowy – nie może oznaczać restauracji burżuazyjnej władzy klasowej; powinna być „plebejska” z ducha. Nie może też jednak – to kluczowe – oznaczać dyktatury partyjnej jakiejkolwiek orientacji politycznej. O tym radykalnie demokratycznym postulacie czytamy już w punkcie trzecim: „Protestujemy przeciwko wszelkim próbom stworzenia dyktatury partyjnej prawicy lub lewicy i potępiamy usiłowania PPS (Polskiej Partii Socjalistycznej – K.S), zmierzające do narzucenia swej woli społeczeństwu, przez tworzenie samozwańczego rządu lubelskiego”. Napisany w duchu radykalnej demokracji „plebejskiej” manifest Narodowego Związku Robotniczego stanowi ciekawy dokument świadczący o rozszerzeniu kategorii obywatelstwa i postępującej emancypacji społeczno-politycznej.

 

Żadania uchwalone na wiecu robotniczym 17 listopada 1918 w Warszawie

 

„Rojalistyczna” reakcja przeciw postępującej emancypacji robotników – stanowiących swego rodzaju ówczesną „kontrpubliczność” w sferze społecznej – utożsamiała tych ostatnich, rzecz jasna, z poddanymi obcych mocarstw. Narracja ulotki z 1918 roku, podpisanej przez hegemoniczne wówczas siły polityczne – Polską Partię Socjalistyczną, Polskie Stronnictwo Ludowe, Stronnictwo Niezawisłości Narodowej oraz Zjednoczenie Stronnictw Demokratycznych – polega na dychotomicznym przeciwstawieniu niepodległościowego, szlachetnego wodza Józefa Piłsudskiego i anonimowej, hołdowniczej masy „aktywistów”, marzących o „zjednoczeniu ziem polskich pod berłem białego cara”. Widmo przyszłej zależności od obcych mocarstw oraz ryzyko wpadnięcia w kolejną sferę wpływów politycznych sprzyjało hiperbolizacji czynu niepodległościowego, którego twarzą był mianowany w 1918 roku Naczelnik Państwa. Tak też „(…) nazwisko Piłsudskiego stało się programem – programem prawdziwej i całkowitej niezawisłości kraju bez żadnych więzów, bez obcej przemocy, programem budowy ludowego państwa.” W tej perspektywie nowoczesna rewolucja narodowo-wyzwoleńcza staje się absolutnym horyzontem; nie ma w nim miejsca na społeczną emancypację robotników.

 

Gdy w pierwszych miesiącach wojny oficjalni wodzowie narodu słali depesze hołdownicze do wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza...

 

Lud – niezwykle fascynujące pojęcie z zakresu historii i filozofii społecznej – w Dokumentach Życia Społecznego zostaje zatem, jak widzimy, najczęściej utożsamiony z klasą robotniczą. Jako taki, obejmuje on jednak wszystkich „ludzi pracy” – rzesze ludzi zatrudnionych w systemie pracy najemnej zarówno w warunkach miejskich fabryk, jak i wiejskich gospodarstw rolnych. Znamienne, że w archiwum Dokumentów Życia Społecznego tak mało materiałów poświęconych jest kwestii chłopskiej: nieliczne afisze skierowane do „chłopa polskiego” nie mają charakteru podmiotwórczego. Są raczej skierowane z zewnątrz. Może to świadczyć o dopiero rodzącej się świadomości społecznej i politycznej mieszkańców wsi. W tym kontekście frapująca wydaje się odezwa „Wybiła godzina”, wydana w 1918 roku przez popierający przywództwo Józefa Piłsudskiego Komitet Rewolucyjny, jako że operuje kategorią „ludu” w sposób ogólny, bez wskazywania na uprzywilejowaną pozycję proletariatu fabrycznego. Lud zostaje w niej zdefiniowany jako wszyscy „ludzie pracy nie żyjący z wyzysku warstw wydziedziczonych”. Podstawowy argument położenia klasowego zostaje tutaj rozszerzony na wszystkich tych, którzy uczestniczą w systemie pracy najemnej – tego osobliwego, antagonistycznego stosunku społecznego, jaki nawiązuje kapitał z pracą.

 

Sponiewierany lud polski w imię najszczytniejszych ideałów ludzkości, wykaże piastowane w podziemiach niewoli, krwią spurpurowione swoje skarby

 

Obydwa wzmiankowane modele rewolucji – z jednej strony nowoczesna i narodowo-wyzwoleńcza, z drugiej natomiast postępowa i robotnicza – wyrastają ze wspólnego punktu odniesienia, jakim jest dziedzictwo republikańskiej Rewolucji Francuskiej. W XX wieku ich podmiotem w pierwszej kolejności pozostaje szeroko rozumiany „lud”, a „plebejskie” doświadczenie historii staje się kluczowe ze względu na kształtowanie politycznych strategii rozwoju. W Polsce „lokalna” tradycja rewolucyjna miała jednak charakter tyrtejski: to dopiero wraz z interesującym nas okresem, obejmującym lata 1914–1918, do głosu dochodzą nowe prądy ideowe, konstytuujące się na przekór klasycznym dyspozycjom narodowym, religijnym czy etnicznym. Profuzja związków robotniczych – stawiających na prymat przynależności klasowej i solidarną walkę o prawa pracownicze – zmienia polityczny krajobraz Polski doby Wielkiej Wojny.

____________

Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Programu Wieloletniego NIEPODLEGŁA na lata 2017-2022

Obchody niepodległości - przejdź do strony